samedi 8 mai 2010

Odkrywanie talentow


Wczoraj o godzinie 18.00 stawilam sie wraz z moja francuska kolezanka w Cours Simon, a powodem byly egzaminy uczeszczajacych tam uczniow. Bylam juz na dwoch. Uczniow juz rozpoznaje, nie wiem, czy oni mnie tez, niektorzy pewnie tak. Jestem nimi oczarowana! Kazdy ma w sobie cos wyjatkowego, cos, co sprawia, ze sie pamieta ich twarze. Fajnie jest moc podziwiac ich rozwoj aktorski, widziec ich w roznych sztukach, roznych rolach - dla mnie to swego rodzaju odkrywanie talentow!
O wyznaczonej godzinie usadowilysmy sie na okropnie niewygodnych lawkach (tu wcale nie przesadzam!), sala jest bardzo mala, wiec z reguly jest dosc ciasno i duszno, ale czego nie robi sie dla teatru! Przynajmniej ja jestem gotowa na bardzo duzo:D
Z tylu zawsze siedzi komisja, czyli nauczyciele, profesorowie i oczywiscie sama dyrektorka, Rosine Margat, gdyz wlasnie podczas tych kilku niedlugich spektakli uczniowie sa oceniani.
Stres musi byc duzy, lecz nikt po sobie nie daje nic poznac. Musze stwierdzic, ze nigdy podczas egzaminow, nie spotkalam sie z sytuacja, w ktorej ktorys z uczniow zapompnial tekstu, badz tak sie zestresowal, ze sie pomylil.
Zauwazylam jednak, ze bardzo malo jest ludzi, ktorzy przychodza z zewnatrz, czyli osoby, ktore nie sa spokrewnione z uczniami, a szkoda, bo przedstawienia sa genialne i mozna swietnie spedzic czas, tak jak w normalnym teatrze, a nawet lepiej, gdyz wstep jest darmowy, jest mnostwo roznych wystawianych sztuk, no i mozna wystawic juz jakas swoja indywidualna opinie na temat tego, kto odniesienie sukces, kto ma to "cos", kto ma talent. Oczywiscie pozniej duzo zalezy od szczesliwych sytuacji, od wiary w siebie i od wytrzymalosci w trudnych chwilach - trzeba walczyc!
Przygladalam sie wczoraj dokladnie wszystkim aktorom. Na ich twarzach wyraznie mozna bylo zauwazyc zmeczenie, pomiedzy przerwami wyciagali kanapki, ciastka, by sie pozywic - z pewnoscia nie mieli na to czasu wczesniej.
Wyrzeczenia, ciezka praca nie poszly jednak na marne! Bawilam sie wczoraj wspaniale:D Wyraznie mozna bylo odczuc kontakt z widownia, jaka nawiazali aktorzy. Az mialam ochote znalezc sie pomiedzy nimi i miec tyle radosci, ile oni mieli wczoraj, grajac!



Byly lzy, byly usmiechy, silne emocje, byly krzyki, pocalunki - slowem, istny teatr!
Nie pytajcie sie mnie tylko, co dokladnie grali, gdyz nie zapamietalam wszystkiego (jaki ze mnie milosnik teatru:/ przyznaje sie do porazki), wiem na 100%, ze byl Eric Emmanuelle-Schmitt i moj ukochany Sacha Guitry:D. Reszta sztuk natomiast byla przede wszystkim wspolczesna i dla mnie jeszcze malo znana.
Po krotce przyblize Wam niektore z nich:
moje serce zdobyla scena z dwoma klownami - grala w niej przeswietna dziewczyna! Jest niewielka, troche okragla, przypomina mi zawsze moja fryzjerke. Z jej twarzy moge wyczytac ogromne poczucie humoru, optymizm, radosc, pewna sile... Jest niezwykle oryginalna, nie ma kompletnie nic z pieknosci hollywodzkich, ale gdy jest na scenie, jest naprawde! Ona zyje, gra cala soba! Takiej osoby nie przegapi sie w tlumie, takich ludzi sie pamieta! Po tej scenie, rzecz jasna, wszystcy pekali ze smiechu! Gral z nia piekny aktor o kobiecych rysach twarzy. Z powodzeniem moglby przebrac sie za kobiete - ciekawe, kto by sie zorientowal... W charakteryzacji mial umalowane usta na czarno i lewe oko na bialo-czarno - oczywiscie zdobyl moje serce:DD
Nastepnie scena, w ktorej grala tylko jedna dziewczyna, dosc smutna, na koncu bohaterka poplenia samobojstwo. Aktorka jest drobna, ma czarne bardzo krcone wlosy i ostre rysy twarzy. Widzialam juz ja w kilku scenach. Nie wiem czemu, ale ona mnie jakos nie zachwyca, podczas gdy moja kolezanka byla oczarowana...
Inna sytuacja, ta naprawde oryginalna: na srodku sceny ustawiono telewizor i podczas gry aktorzy byli nagrywani. Scena pelna przemocy. Zdesperowana para (ona i on) koniecznie chca wystapic w telewizji, ba, chca "zaistniec" tak jak gwaizdy Hollywood, a ze Bog talentem nie obdarzyl, postanowili porwac slawnego rezysera i jego rodzine. Wynajeli kamerzystow i kazali sie nagrywac - rozmowe z rezyserem, zastraszanie rodziny, swoja przemowe, w koncu zamordowanie corki rezysera. Scena okazala sie niezwykle zabawna! Jedna wielka parodia!
Glowny aktor - przestepca byl rewelacyjny! Jego dziewczyne znow grala ta aktorka, ktora mnie nie zachwyca, wiec co do niej odczucia mialam podobne.
Nastepnie scena jest farsja na temat Zydow i nazizmu, wiec znow smiech!
A! Przeswietne bylo przedstawienie, ktore rozgrywalo sie w metrze! Z dziewczyna, ktora w dosc wulgarny sposob zaczepia pasazerow pojazdu. Aktorka zagrala rewelacyjnie!! Mialam okazje podziwiac ja w zupelnie innej sztuce, w ktorej grala nieszczesliwa kobiete i byla taka sobie, natomiast w tej ukazala zupelnie inne oblicze aktorskie z calkowitym powodzeniem!
Kolejna scena: ona i on ogladaja film. Ona zchwycona z chusteczka przy nosie, on znudzony, gdy tylko pojawiaja sie napisy, gasi telewizor. I zaczyna sie... rozmowa. Rozmowa na temat filmu! Ona zachwyca sie jeszcze bardziej! Opisuje aktorow etc. potem przechodzi do sensu zycia, jak to ona zostawilaby meza dla wspanialego, zdolnego fotografa - bohaterka filmu zostaje z mezem, gdyz jak mowila: on nigdy nic jej nie zrobil. On coraz bardziej zly, nie rozumie po co ona walkuje ten temat. W koncu dziewczyna pyta sie go, czy jest szczesliwy. On: zalezy od sytuacji. Ona: nie jest szczesliwa. Tej nocy spia oddzielnie.
Scena przesmieszna:DD no, plakalam ze smiechu! Oboje grali znakomicie!
I jeszcze kilka innych rownie dobrych.
Uwielbiam te wyjscia do Cours Simon. Mam uczucie, ze przezywam wszystko tak, jak oni, ze rozumiemy sie bez slow, ze laczy nas tak wiele! No, tak przeciez to prawda! Laczy nas milosc do teatru!

Dodatkowe zdjecia z wczorajszego przesluchania znajduja sie na tej stronie: http://www.cours-simon.com/node/123

Kolejny egzamin odbywa sie 28 maja o godz. 18.00. Dla tych co moga, polecam!

dimanche 2 mai 2010

Uchwycic piekno...


Czym jest piekno?? Czy mozna znalezc jedna definicje, ktora jest w stanie okreslic nam to slowo? Jedna, obektywna?? Proby definicji na przestrzeni wiekow wyraznie pokazuja nam, ze jest to niemozliwe... Dla kazdego z nas piekno bedzie kojarzyc sie z czyms innym... Jest to nasze subiektywne spojrzenie na swiat, na przedmioty, ktore nas otaczaja, na ludzi, na sztuke, na przyrode, na zycie...
Ja dzis odkrylam piekno i chce sie nim z Wami podzielic.
Jestem oczarowana, zakochalam sie od pierwsego spojrzenia!



Obrazy, ktore Wam zaprezentuje wykonane sa przez Mariole Ptak (wszystkie informacje, jak i zdjecia obrazow pochodza ze strony internetowej www.ptak.art.pl - polecam).

Mariola Ptak urodziła się w 1977 r. w Tychach. W latach 93 - 97 uczęszczała do Liceum Plastycznego im J. Pankiewicza w Katowicach. W 1997 roku rozpoczęła naukę w Instytucie Sztuki Uniwersytetu Śląskiego gdzie w 2002 broni dyplomu z malarstwa (wyróżnienie) w pracowni prof. Jerzego Wrońskiego.



Malarstwo Marioli Ptak dotyka przestrzeni gdzie kobieta gra główną rolę: kobieta - poetka, kobieta współczesności i przeszłości, która przez ułamek sekundy zatrzymała się na obrazie: w tańcu, wśród kwiatów, przy filiżance herbaty, w teatrze. W obrazie zdarza się spotkanie z kobietą i rozmowa bez słów - spotkanie fascynujące, wypełnione zapachami, tanecznymi gestami, listami. Jak gdyby spotkanie z Marie Claude Pietragallą ....




Mariola Ptak zajmuje się także ceramiką artystyczną, a wraz ze swoim mężem Grzegorzem tworzy artystyczny projekt o nazwie TEATR KSIEŻYC.


WYSTAWY:
1994 Pałac Młodzieży, BWA (Katowice)
1995 Teatr Mały (Tychy)
1996 Państwowa Szkoła Baletowa (Bytom)
1998 Opera Śląska (Bytom)
1999 Pałac Młodzieży (Katowice)
2000 Opera Śląska (Bytom)
2001 Nowohuckie Centrum Kultury (Kraków)
2002 Uniwersytet Śląski (Cieszyn)
2004 Galeria w Obeerseebach (Francja)
2004 Muzeum Śląska Cieszyńskiego (Cieszyn)
2006 NCK Galeria Centrum (Kraków)
2007 Galeria BP (Warszawa)
2007 BWA - Książ (Wałbrzych)
2007 Galeria Raven (Kraków)
2008 Beskidzka Galeria Sztuki, Szczyrk
2008 Galeria ATU Lublin
2008 Galeria BP, Warszawa
2009 Galeria BP, Warszawa

WYSTAWY ZBIOROWE:
2005 "Culture at Crossing - Kulturhuset - Farum (Dania), Labirynt (Kraków)
2005 Art Forum Adi Art. (ŁÓDŹ)
2005 Galerie Havirov (Czechy)
2007 Inspired Air Fair (Londyn)
2007"Droga krzyżowa", katedra w Łodzi
2007"Droga Krzyżowa", Bazylika Matki Boskiej z Guadelupe (Mexico City)

WSPÓŁPRACA
Mariola Ptak współpracuje (współpracowała) z wieloma cenionymi galeriami sztuki, min.:
Warszawa - Galeria BP, Artis, Bellotto, Canaletto, Piękny Świat, Mito, Galeria SD ...
Kraków - Gołogórski, Raven, Labirynt, Nordic House Gallery, Galeria Centrum ..
Kazimierz Dolny - Galeria Mit., U Dziwisza ...
Szczyrk - Beskidzka Galeria Sztuki
Łódź - Galerie Miejskie, Adi Art. ..
Lublin - Galeria Atu
Wałbrzych - BWA

Londyn - JB FOC Gallery
Seebach (Francja) - Galeria w Obeerseebach
Malmo (Szwecja) - Svensk Kunst & Auktioner
Farum (Dania) - Kulturhuset



Mariola Ptak brała udział w wielu akcjach o charakterze artystycznym organizowanych min. przez :
Kapitułę Orderu Uśmiechu (Warszawa), Fundację Wielkie Serce (Kraków), SCMT (Cieszyn), Fundację Serce (Świdnica), Dom Książki (Warszawa), Gemini Art (Warszawa), Nowe Horyzonty (Warszawa).

Prace artystki znajdują się w prywatnych zbiorach min w: Wielkiej Brytanii, Polsce, USA, Francji, Luksemburgu, Niemczech, Szwecji, Danii, Meksyku ...

WYRÓŻNIENIA
2006 Froudian Artist of The Month - June 2006



Mariola i Grzegorz Ptak zostali wyróżnieni jako FROUDIAN ARTIST OF THE MONTH - June 2006, przez Briana i Wendy Froud, znanych ilustratorów i lalkarzy, którzy współpracowali m.in. z Jimem Hensonem tworząc artystyczną koncepcję takich filmów jak "Labirynt" oraz "Dark Crystal".



INSPIRACJE:
Anne Julie Aubry, Miss Clara, BLACK EYED SUZIE, Marie Claude Pietragalla, Bruce Schwartz, Coco Chanel....


KONTAKT:
mgptak@interia.pl
tel. /33/ 852 20 35

Dla mnie to jest wlasnie piekno! Obrazy te sa pelne uroku, wdzieku, subtelnosci... Kojarza mi sie z Alfonsem Mucha, ktorego uwielbiam, z Edgarem Degas i jego slynnymi baletnicami, z secesja, z impresjonizmem...
W dodatku artystka wywodzi sie z moich rodzinnych stron, co jeszcze bardziej laczy mnie z jej dzielami:)
Co jak co, ale jeden z tych obrazow moglby wisiec u mnie na scianie! Kto wie, moze kiedys?? :D
Tymczasem "zatrzymuje" je na moim blogu, by zyly dla mnie wiecznie...











samedi 1 mai 2010

Z przewodnika dla aktorow...

Przesluchanie, egzamin aktorski stoi pod znakiem zapytnia instynktu i entuziazmu.

Czytajcie kazda sztuke w calosci, zwracajac uwage na detale, szczegoly, by w jak najlepszy sposob poznac kontekst wybranej sceny, styl autora i w jak najdokladniejszy sposob charakter postaci. Analizujcie slownictwo oraz styl i typ uzywanego jezyka. Wyrazy, ktorymi posluguje sie postac, okreslaja osobowosc, postawe, nastawienie i poczucie humoru w danych momentach.



Przesluchanie rozpoczyna sie wtedy, gdy aktor wchodzi do sali.

Plan dzialania, by odniesc sukces, by dostac upragniona role:

1) Rozpoczac nauke w znanej szkole aktorskiej.
2) Podczas ostatniego roku nauki rozpoczac aktywne poszukiwanie agenta.
3) Opublikowac swoje zdjecie w magazynie takim jak Spotlight.
4) Napisac do wszystkich teatrow.
5) Jesli otrzymaliscie role w znanym spektaklu, zaproscie jak najwiecej dyrektorow castingow, ile tylko mozecie.
Jesli nie otrzymaliscie roli, sprobujcie zmontowac swoja wlasna eksperymentalna trupe wraz z przyjaciolmi.



W czasie przesluchania starajcie sie byc jak najbardziej rozluznieni i postarajcie sie byc soba. Aktor powinien byc zdolny do kontrolowania i do ukrywania swojej nerwowosci w taki sposob, by pozostac naturalnym i rozluznionym, otwartym, szczerym.

Szukajcie wszelkich informacji, jakie dotycza waszej sztuki i waszej roli.

Wasz zmysl "wyczucia sztuki dramatycznej" powinien pozwolic Wam na wybranie tekstu zgodnie z waszym wiekiem i kompetencjami. Postawcie na role, ktora mozecie grac naturalnie, ktora nie wymusza na was zmieniania akcentu i dziwacznego glosu.

Tekst powinien byc krotki! Okolo dwoch i pol minuty.
Unikajcie uzywania akcesoriow.



Czego nalezy wiec szukac??
Tekst, ktory laczy i zawiera w sobie rozne wariacje mysli, idei i ktory nie skupia, nie zamyka sie na jedno, okreslone uczucie. Dobry teskt do egzaminu powinien miec silny emocjonalnie zasieg, jak rowniez dobrze i wyraznie przedstawiona argumentacje.
Celem tekstu jest pokazanie waszych zdolnosci: im wiecej zdolacie pokazac roznych emocji i mysli, tym wiekszy sukces jestescie w stanie osiagnac.

Jestescie danym bohaterem, postacia. W zadnym wypadku, nie osadzajcie waszej postaci! Czy ja popieracie, czy nie, jestescie ta postacia. Musicie zobaczyc swiat jej oczami.

Nigdy nie mowi sie bez powodu.



Kazdy gest powinien powiedziec nam cos wiecej na temat bohatera, sytuacji w jakiej sie on znajduje i doinformowac nas na temat tego, jakie sa jego uczucia.

Kiedy wykonujecie jakis ruch, wykonujcie go naprawde. Kazdy gest powinien miec okreslony, sprecyzowany cel i znaczenie.
Po kazdej kropce wescie wdech.

Wazne pytania do wybranego tekstu sztuki:*
- Co dzialo sie przed rozpczeciem tekstu?
- Jestescie w trakcie pokazywania, wykonywania czego?
- Do kogo sie zwracacie?
- Czego potrzebujecie? Czego chcecie?


Przetlumaczylam specjalnie dla Was kilka fragmentow ze zwyklego przewodnika dla aktorow. Wydaje mi sie, ze sa one bardzo trafne i pomocne w wybraniu wlasciwego tekstu. Mam nadzieje, ze w ten sposob choc troche moglam pomoc mojej przyjaciolce, ktora jest w trakcie przygotowan do takiego egzaminu.
Zdjecia, ktore zamiescilam, pochodza z aparatu moich wspanialych znajomych, ktorych mialam przyjemnosc goscic u mnie w zeszlym tygodniu.
Spojrzcie, jak wspaniale zatrzymali i uchwycili paryska wiosne! :D

Konwalia na szczescie!


We Francji jest taka wspaniala tradycja, ktora bardzo mi sie spodobala! Pierwszy raz dowiedzialam sie o niej w Polsce. Otoz na pierwszego maja (czyli dzis) Francuzi ofiarowuja sobie bukieciki konwalii, przesylaja pocztowki z konwaliami, bo wierza, ze kwiat ten przynosi szczescie!
Tradycja ta rozpowszechniona jest rowniez w Belgii i Szwajcarii.



W zwiazku z tym pieknym swietem, dla wszystkich, ktorzy mnie czytaja, zycze mnostwo, mnostwo szczescia!!!!! Ba, caly ogrom szczescia! I choc wiadomo, ze szczescie to tylko te krotkie chwile, zycze Wam, by bylo ich jak najwiecej i by trwaly jak najdluzej!

Wypuszczam sie teraz na miasto, by sprawdzic z bliska, jak wyglada 1 maja w Paryzu:D Kto wie, moze ktos mi podaruje bukiecik konawalii???

mercredi 28 avril 2010

Szalencza milosc


Wybralam sie ostatnio na nowy film Julie Delpy "La comtesse", jako ze bardzo cenie prace tej wszechstronnie utalentowanej artystki. Pierwszy film, w ktorym ja widzialam, to "Przed wschodem slonca" - jeden z moich ulubionych filmow. Zakochalam sie w jego subtelnym wdzieku, w przepieknych zdjeciach Wiednia, w niesamowitej historii dwojga ludzi, ktorzy spotkali sie przypadkowo w pociagu, by spedzic ze soba niezapomniany dzien w eleganckiej stolicy Austrii. Film ten mial swoja kontynuacje - "Przed zachodem slonca" i to w tym dziele aktorzy mieli bardzo duzy wplyw na dialogii bohaterow. Tym razem akcja rozgrywa sie w Paryzu - miescie milosci. Nie ma jednak happy endu... Ten film stal sie inspiracja dla Julie w swiecie rezyserskim, aktorskim, jak i muzycznym (bohaterka gra na gitarze i spiewa w jednej z koncowych scen).
Julie Delpy urodzila sie 21 grudnia 1969 roku w Paryzu. Jej rodzicami sa Albert Delpy i Marie Pillet, oboje sa aktorami teatralnymi. Julie podjela studia artystyczne w Tisch School of the Arts n uniwersytecie w Nowym Jorku oraz Actors Studio w roku 1980. W kinie zadebiutowala w wieku 14 lat w filmie "Detektyw" Jean-Luc Godard.
Julie jest rezyserka, aktorka, piosenkarka, malarka.
Jednym z bardziej znanych jej filmow jest film "Dwa dni w Paryzu".
Najnowszym zas "La comtesse".



Film ten opowiada o niezwyklych losach hrabiny Elizabeth Bathory. Rozpoczyna sie monologiem pewnego mezczyzny, ktory nakresla nam sytuacje. W chwili smierci swego malzonka Elizabeth staje sie posiadaczka ogromnej fortuny. W krotkim czasie staje sie najbardziej wplywowa kobieta na Wegrzech w XVII wieku.
Nastepnie poznaje przystojnego, mlodego mezczyzne, w ktorym zakochuje sie od pierwszego wejrzenia. Wydaje sie, ze pn rowniez podziela jej uczucia... W pewnym momencie odchodzi jednak bez slowa. Elizabeth nie moze tego przezyc... Winy zaistnialej sytuacji szuka w sobie, a doklanie w swoim ciele, powierzchownosci. Szybko dochodzi do wniosku, ze jest za stara, jej rece, twarz, zmarszczki, wszystko to jej o tym przypomina... Podczas gdy on jest mlody, piekny, energiczny...
Hrabina coraz wiecej czasu spedza przed lustrem, popada w coraz wieksze kompleksy, w koncu jej obawy przeradzaja sie w obsesje...Zaczyna mordowac mlode dziewczyny, dziewice, by wykorzystywac ich krew, gdyz wierzyla, ze dzieki temu bedzie coraz mlodsza... W calym tym szalenstwie nie zapomina o modliwtwie, o Bogu... Dziekuje mu, ze pokazal jej "taki" sposob na wieczna mlodosc... Co zlego jest w tym, ze chce byc piekna i mloda... Ludzie zaczynja sie domyslac prawdy...
Pewnego dnia przybywa do jej palacu jej ukochany, ktorego nie widziala 3 lata... Hrabina dowiaduje sie, ze on caly czas ja kochal, ze winnym ich rozstania byl jego ojciec... On zas wysylal jej listy, zadne nie dotarly... Teraz jest juz jednak za pozno... Hrabina zostaje skazana na smierc przez zamurowanie zywcem w jej wlasnym pokoju...Zyje jeszcze kilka dni, by popelnic samobojstwo...



W filmie wiele jest scen okrutnych. Na samym poczatku pokazane jest kilka scen z dziecinstwa Elzbiety... Dziecko, ktore nie mialo uczuc, nie mialo serca... Pokazywano jej egzekucje, tortury, smierc...Sama zakopala zywcem piskle w ziemi... by odkopac po kilku dniach...
Mysle, ze bardzo trudno jest byc rownoczesnie rezyserem i aktorem. Duzo latwiej jest byc rezyserem i muzykiem jak np. Alejandro Amenabar, ktory pisze muzyke do swoich dziel filmowych.
Wielokrotnie w filmie Julie Delpy mozna bylo zauwazyc sceny, ktore byly zle zrobione technicznie. Mialo sie wrazenie jakiejs sztucznosci...
Muzyka pochodzila z "Requiem dla snu", co wydalo mi sie troche malo tworcze i kreatywne, choc nie mozna powiedziec, ze byla zle dobrana.
Rytmiczna, wciagajaca w akcje, wyrazna, melodyczna.
Sama Julie w roli Elzbiety niczym nie przypominala milej, gadatliwej dziewczyny z "Przed wschodzem slonca". Wlosy dlugie, ciemne, doskonala charakteryzacja, dlugie, sztywne suknie charakterystyczne dla XVII wieku... To tylko czastka tego, co Julie upodobnilo do hrabiny. Jej postac byla zywa, prawdziwa, momentami dumna i pewna swego, czasami mila, usmiechnieta, czula matka, przyjaciolka, kochanka, a z drugiej strony okrutna, zdolna do wszystkiego morderczyni...




W filmie duzo mowi sie o milosci... Zastanawialam sie, czy taka milosc, to naprawde milosc?! Czy w imie milosci mozemy posunac sie do takich zbrodni??! Czy jestesmy usprawiedliwieni??!
Mysle, ze w momencie kiedy Elzbieta zaczela swoja zbrodnie, skonczyla sie rowniez milosc, a zaczela obsesja. Obsesja za zatrzymaniem za wszelka cene mlodosci i piekna, ktore wedlug Elzbiety mialy zwrocic jej utracona milosc...
Zapomniala jednak, ze piekno i powierzchownosc nie sa tym, co liczy sie najbardziej, bo to, co naprawde wazne, jest ponadczasowe, to nasze wnetrze, nasza dusza.

mardi 27 avril 2010

Grands Boulevards


Czyli miejsce, gdzie znajduja sie jedne z najpiekniejszych francuskich krytych pasazy. Wiekszosc krytych pasazy zostala skonstruowana w pierwszej polowie XIX wieku. Swym bogatym i roznorodnym wyborem produktow, niezwyklym charakterem i iscie francuska atmosfera szybko przyciagaly szeroka game klientow. W roku 1850 w samym Paryzu mozna bylo znalezc okolo 150 pasazy. Z czasem moda na te galerie zaczela rozprzestrzeniac sie w calej Francji.
Z pocztkiem prac Haussmmana, kryte pasaze zostaly wyparte przez wielkie domy handlowe, takie jak Lafayette, Printemps czy Le Bonmarché.




Krytymi pasazami przechadzalam sie koncem marca, napawajac sie nietuzinkowa atmosfera tych juz tak nielicznych miejsc. Wyraznie mozna zauwazyc powolny koniec galerii i nie chodzi tu o to, ze nie ma klientow, turystow, zwiedzajacych, ale o puste przestrzenie, jakie wyziewaja gdzieniegdzie pomiedzy korytarzami. Wiekszosc sklepow jest zamknieta, szyby wystaw przysloniete sa zaslonami, zakurzone witryny...
Czas zatrzymal sie dla francuskich krytych pasazy...


Tam jednak, gdzie pozostaly jeszcze slady zycia i dawnej swietnosci, mozna w niebanalny sposob spedzic wspaniale popoludnie! Takimi sladami sa atmosferyczne kawiarnie, obszerne ksiegarnie, sklepy z obrazami, zdjeciami, pieknymi rzeczami do dekorowania wnetrz, antykwariaty...

Oczarowal mnie przede wszystkim sklep "La Maison du Roy", w ktorym mozna zakupic wiele ciekawych przedmiotow stylizowanych na epoke Ludwika XIV, jak np: swieczki, zaslony, poduszki, suszone kwiaty, szkatulki, porcelane, bizuterie... Wybor jest ogromny!
Spacer krytymi pasazami okazal sie podroza w czasie... Mialam wrazenie, jakby znow byl rok 1850, jakby czas plynal wolniej, spokojniej...jakby na koncu czekal ktos dla mnie bardzo wazny...

mercredi 21 avril 2010

Wspolna pasja, wspolne marzenie


W ubieglym tygodniu udalo mi sie zwiedzic niezwykle piekne muzeum, jakim jest Musée Jacquemart-André, ktore znajduje sie na Boulevard Haussmann, niedaleko metra Miromesnil.
Wizyte w tym muzeum zawdzieczam pewnej pieknej Francusce, ktora mi powiedziala, ze koniecznie musze go zobaczyc! Niczego nieswiadoma powedrowalam wiec w skazane mi miejsce i jakiez bylo moje zdziwienie! Otoz budynek zapiera dech w piersiach, nie wspominajac juz o wnetrzach, kolekcji i tymczasowej ekspozycji, ktora wliczona jest w cene biletu.



Wspolna pasja...
...ktora laczyla Edouarda André i Nélie Jacquemart to zamilowanie do kolekcjonowania pieknych, drogocennych przedmitow. Wychowany w rodzinie, ktora zajmowala sie bankierstwem, André przeznacza swa fortune na nabywanie dziel sztuki, dzieki ktorym tworzy pokazna kolecje w swym nowym hotelu na Boulevard Haussmann, ukonczona w roku 1875.
Jego wybranka serca zostaje artystka Nélie Jacquemart. Kazdego roku para wybierala sie do Wloch w celu wzbogacania swj kolekcji o nietuzinkowe dziela wloskie.
W momencie, gdy André umiera, Nélie konczy ostatecznie kolekcje wloska, by skupic sie na drogocennych przedmioyach kultury Orientu i w ten sposob wzbogaca juz i tak niebyle jaki zbior dziel sztuki.
W roku 1913 realizuje marzenie zarowno wlasne jak i swego meza - przekazuje kolekcje hotelu jak i sam budynek Instytutowi paryskiemu - powstaje muzeum.



Co malzenstwo pozostawilo po sobie?
-Les grands salons: salon des peintures, le salon de musique, le grand salon, la salle à manger;
-Les petits salons: salon des tapisseries (dywanow), bibliothèque;
-ogrod zimowy (przecudny!)
-prywatne apartamenty
-muzeum wloskie




Co jeszcze muzeum ma do zaoferowania?

Obecnie w muzeum znajduje sie wspaniala wystawa od Greco do Dali, ktora w swietny sposob ukazuje malarstwo hiszpanskie w danym okresie czasowym z podzialem na teamtyke obrazow, ktora oczywiscie goraco polecam:).

Dodaje oczywiscie zdjecia, ktore pewnie lepiej zaznajomia Was z tym muzeum niz jakiekolwiek slowa, ale bynajmniej nie zastapia wizyty, bo nic tak nie oddaje atmosfery pieknego miejsca, jak podziwianie go na wlasne oczy, przechadzanie sie korytarzami, ktorymi kiedys przechadzali sie André i Nélie...